Klub Związków Twórczych AZYL

Jeden z najpopularniejszych klubów artystycznej bohemy Torunia – „kultowy” i obrosły legendą. Miejsce poetyckich spotkań, wernisaży i rozmów. Jeden z najpopularniejszych klubów artystycznej bohemy Torunia – „kultowy” i obrosły legendą. Miejsce poetyckich spotkań, wernisaży i rozmów.

Adres: Siedziba: Teatr „Baj Pomorski”, ul. Piernikarska 8.


Stałym bywalcem „Azylu” byli Ryszard Milczewski-Bruno oraz Edward Stachura, który, jak mówi legenda, wchodził drzwiami, a jak się spieszył, to oknem.


„To było niemal państwo w państwie. Kto raz zawitał do Baja Pomorskiego, zapamiętał tę wizytę na długo. Wielkie pniaki robiły za siedzenia, a poprzeczna deska była bufetem. Tym, na którym wszyscy się opierali i na którym spali. Do tego sieci rybackie i świece”.


„Do tego Pani Gienia – krążąca po „Azylu” Bufetowa w małej czarnej z wykrochmalonym fartuszkiem. „Miała swój osobisty rejestr dłużników. To, co wzięte na kreskę, trzeba było spłacić w ciągu dwóch tygodni. Skrupulatnie tego pilnowała. Bywało, że wszyscy znajomi składali się na taki wykup. W „Azylu” panowało bowiem niesamowite braterstwo”.


- Wódka, woda czerniewicka, piwo... Królowała wódka, która ścinała wszystkich skutecznie. To ona wpłynęła na czarną legendę tego miejsca - wspomina malarka Małgorzata Iwanowska-Ludwińska. - Aby wejść do klubu, trzeba było pokonać portiera przy bramie. Jak nie znał, to nie wpuszczał. Bywalcy wprowadzali znajomych. Wyborne miejsce do poetyckich spotkań, wernisaży i rozmów.


„Kołtun toruński węszył w „Azylu” głównie erotyczne rozpasanie artystów i alkoholizm. Demonizowano sytuacje, kiedy dochodziło do dantejskich scen, takich jak np. pojedynek ogromnych mężczyzn fotografika Czesława Kuchty i majora LWP Karola - obrzucających się drewnianymi siedziskami i stołami, czy rękoczyny z udziałem graficzki Izoldy Kotlarczyk i scenografa Antoniego Tośty” - pisał w swojej książce Marek Badtke.


Po zamknięciu „Azylu” toruńska bohema zaczęła zaglądać najczęściej do „Trumny”, jak nazywano lokal przy ulicy Kopernika.


- ”Podobno kiedyś mieszkał tam stolarz, który robił trumny. I stąd nazwa” - wspomina Jerzy Brzuskiewicz, prezes Związku Polskich Artystów Plastyków.


Źródło: http://www.express.bydgoski.pl/look/article.tpl?IdLanguage=17&IdPublication=2&NrIssue=1267&NrSection=1&NrArticle=151055&IdTag=18


 


 


Zobacz także:

do góry